Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
bloodybeast
Spróbuję stworzyć nowy kierunek poezji. Bo wstydzę się niezdarności, z jaką mówię o Tobie.
— Jacek Podsiadło
Reposted byzamknioczyindependet
bloodybeast

znudziło
mi się
czekanie 
na ciebie
i wszystko
o tobie
też mi się 
znudziło

tęsknota
niemiłość
pieprzona
samotność

to dziwne
nudzić się
jednocześnie
i łudzić
że się doczekam

to nudne
to trudne
to niemożliwe

— mateusz szulc
Reposted frommesoute mesoute viarol rol
bloodybeast
Bo chcę z Tobą poprzebywać. Jeszcze parę dni. Za wszelką cenę. Pomimo, że mnie bez przerwy okłamujesz. W sumie, to okłamuj mnie dalej. Wciskaj mi najgorszy kit na świecie. Nie chcę nic oprócz Twoich farmazonów. Oprócz Twoich bajek. Oprócz Twojego udawania dorosłego. Szukania dziury w całym. Pragnę, byś mnie bez przerwy wkurwiał.
— Jakub Żulczyk
Reposted byindependetvnlpxsshitsuri
bloodybeast
Dlaczego w Europie nie ma islamu albo jakiejś innej kultury, w której po prostu dostałbym Ciebie w prezencie, albo wymieniłbym się za plazmowy telewizor?
— Jacek Podsiadło
bloodybeast
Myślę teraz tylko o Twoich włosach, o każdym z osobna, o splotach wełny w Twoim swetrze pachnącym szamponem, o wierszach, jakie mogłabyś napisać, o tym, co mogłabyś powiedzieć. Chciałbym być wałkiem do ciastka, szafą, małżonkiem, śrubokrętem, dziennikiem telewizyjnym, czymś, co się nie buntuje.
— Jacek Podsiadło
Reposted byindependet independet
bloodybeast
Chcę teraz jeszcze jednej rzeczy. Chcę listu od Ciebie, w którym mi napiszesz, że zostaniesz ze mną już na zawsze, na cienkie i na grube; że nie opuścisz mnie nigdy [...] bez względu na to, co mnie spotka i co będę musiał przeżyć w najbliższym czasie.
— Marek Hłasko
Reposted bykanade kanade
bloodybeast

Szukam Cię we wszystkich moich skrzynkach. Kurwa. I w żadnej Cię nie ma. W żadnej Cię nie znajduję. Z żadnej nie wystajesz. Ani jedno Twoje słowo. Ani mejl. Ani temat, tytuł, kropka. Nic. Ja pierdolę! Paranoja! Ile można Cię szukać Odświeżać pocztę setki razy. Przeklinać widmokrąg. Cierpieć na zapalenie spojówek. Tęsknić. Szukam Cię dalej. Uparcie. W folderach, w których mejle pojawiały się naprawdę. I znaki. I znaczki. I usta na chwilę.

— K. Kowalewska
Reposted fromoutcat outcat viablackismycolour blackismycolour
bloodybeast
2933 0d93 500
Reposted fromrol rol
bloodybeast
Nieraz gdy się rano zbudzę i pomyślę, że muszę do wieczora żyć, mam wrażenie, jakby to było znów od urodzenia do śmierci.
— Wiesław Myśliwski
Reposted fromblackismycolour blackismycolour
bloodybeast

Tęsknię wnętrznościami i gardłem,
moje włosy tęsknią,
moja skóra
jest zrobiona z tęsknoty.

Ale najpotężniej
tęskni światło w mojej głowie.
Ono nie umiera
nawet we śnie,
kiedy umierają włosy, wnętrzności i skóra

— Anna Świrszczyńska
Reposted fromblackismycolour blackismycolour
bloodybeast
Próbowałem ci powiedzieć, że widzę cię wszędzie. Nie istnieje słowo, które by do ciebie pasowało, bo jesteś dla mnie wszystkim.
— Veronica Rossi "Wielki błękit''
Reposted fromblackismycolour blackismycolour
bloodybeast
Boli mnie, boli mnie jak cholera, płakać mi się chce. Boli mnie brak Ciebie. Nie sądziłam, że aż tak. Że aż tak bardzo i bez wyjścia.
— Marta Dzido – Małż
Reposted fromblackismycolour blackismycolour
bloodybeast
Zrób coś, ja już tak nie mogę, wszystko ma kolce, powietrze ma kolce, deszcz wymierza policzki. Włosy wplątały się w szprychy roweru, odchodzą razem z głową, zrób coś, zabierz mnie stąd.
— Dorota Masłowska
Reposted fromblackismycolour blackismycolour
bloodybeast
4177 7ba1 500
Reposted byunspokenthoughtvellinimo
bloodybeast
jedynym marzeniem, które posiadam, jest właśnie to, aby znaleźć się jak najszybciej z Tobą (...)
— List Marka Hłasko do Agnieszki Osieckiej, Tel-Aviv, 8 VI 1959.
Reposted fromblackismycolour blackismycolour
bloodybeast
Chciałabym ci coś takiego zrobić, żebyś nie mógł beze mnie żyć, żebyś nie mógł o mnie zapomnieć.
— Jerzy Sosnowski
Reposted fromblackismycolour blackismycolour
bloodybeast
„Najdroższy, najukochańszy, tak dawno już do ciebie nie pisałam. Na szczęście tym razem nic się takiego u mnie nie zdarzyło, o czym chciałabym ci donieść. Piszę ten list jedynie dlatego, że znów przypłynęła do mnie fala wielkiej tęsknoty za tobą i od kilku dni paraliżuje mnie nie daje o niczym innym myśleć. Tu kiedyś wypadł mi talerz z rąk, bo nagle zjawiłeś się w moich oczach. A wczoraj, wyobraź sobie, założyłam bluzkę na lewą stronę. I przecież przeglądałam się w lustrze przed wyjściem. Ale jakbym nie widziała w nim siebie. Dopiero koleżanka w szpitalu zwróciła mi uwagę. Powiedz, czy to jest normalne? Tyle lat minęło, a wciąż nie mogę poradzić sobie z miłością do ciebie. Miałam długo nadzieję, że w szarości codziennych obowiązków szpitalnych, gdy musisz patrzeć na te biedne dzieci, zachodzić w głowę, jak im pomóc, a tu nie można już nic pomóc, i pozostaje straszny żal do siebie, że się nie sprostało, że śmierć jest silniejsza od nas, od naszych zdolności, umiejętności, że w tym zatroskaniu, zabieganiu i moja miłość do ciebie zacznie przygasać, aż się stanie w końcu jedynie wspomnieniem. Tak się przecież zwykle dzieje. I wydaje się to naturalne, że miejsce miłości wypełniają codzienne zmartwienia, nieustanne myśli, co jutro, pojutrze. Tylko czy prawdziwa miłość może dać się tak łatwo zamienić na tę codzienną szarość? Prawdziwa miłość jeśli już kogoś wybiera, to po kres, na całe życie, i nie opuszcza go, jeśli nawet przekroczysz tę granicę. Więc może powinnam być szczęśliwa, że kiedyś i mnie wybrała. A że nie spełniła się, tym bardziej pozwala mi odczuwać niemal w każdej godzinie, każdą moją myślą, jakim jest szczęściem. Bo też jak inaczej można jej prawdziwie doznać? Jeśli nie przez utratę, przez brak nadziei, przez pogrążenie się w cierpieniu, podobnym temu, gdy ktoś bliski nam umiera, a nie chcemy się na to zgodzić, że umarł. W szczęściu nigdy miłość nie da nam się poznać tak dotkliwie, jak w cierpieniu, że tracimy nieraz poczucie, czy to nas dotyczy, czy jeszcze jesteśmy na tym świeci, czy to tylko po nas wspomnienie. Szczęścia nie stać na złudzenia, że coś się spełniło, gdy się nie spełniło. Szczęście nie jest zbyt mądre. 
Przychodzą takie chwile, że nie wiem już, co z sobą zrobić. Kiedyś pomyślałam, wsiądę w pociąg i przyjadę do ciebie. Ale to przecież o wiele za późno, o lata za późno, o całe życie za późno. Mam męża, mam dzieci, mam dobrą pracę, jestem ceniona, więc co ja wyprawiam? Kupiłam nawet bilet, pociąg przyjechał, konduktor widząc, że nie wsiadam, spytał, pani nie wsiada, lecz zabrakło mi odwagi. Pociąg odjechał, a ja zostałam na peronie, jak zostałam w swoim życiu. Pomyślałam, nie będę porywać się na los, mimo że przeciw mnie się obrócił. Może coś wie lepiej ode mnie i dlatego tak, a nie inaczej ułożył to moje życie. Niech więc tak zostanie. Nie czuję się w niczym winna, że tak się stało. Ani nie umiem sobie wytłumaczyć, dlaczego tak się stało. Czyżby to miłość sama nas opuściła, bez naszej zgody? A może nie ona nas, lecz my ją opuściliśmy? Więc po co zaklinaliśmy się, że nie wyobrażamy sobie życia bez siebie? Czyżbyśmy wówczas nie wiedzieli jeszcze, co to jest miłość? Czyżbyśmy byli za młodzi, żeby wiedzieć, czym jest? I musiała nas dopiero rozłączyć, abyśmy zrozumieli, że nie jest takim łatwym szczęściem, jak nam się wydawało? Że jest pełna lęku, niepewności, że kryje w sobie zapowiedź rozpaczy, gdy coraz wyraźniej widać zbliżający się kres. Trzeba widocznie przeżyć całe życie, aby się dowiedzieć, czym ona jest. Ale czyżbyśmy temu nie byli w stanie sprostać? Powiedz, może ty wiesz, cośmy tej naszej miłości zawinili. Próbowałam przez te wszystkie lata szukać w sobie winy. Dręczyłam się najprzeróżniejszymi myślami, ale nie mogłam nic przeciwko sobie znaleźć prócz tego, że cię kochałam, najgoręcej jak umiem. Ale czy miłość może być winą? Nie sądź jednak, że ciebie o cokolwiek obwiniam. Przysięgam nie, nie. Wiem, że tak samo jak ja nie jesteś niczemu winien. Może więc wina była poza nami? Może stało się to wszystko z wyroku losu? Tylko że ty nie wierzyłeś w los. Los to jedno z imion naszej bezradności, powiedziałeś kiedyś. Ale ja muszę wierzyć, że wyroku losu nie pokona się nawet miłością. Zazdroszczę ci, bo domyślam się, że ty się z tym uporałeś. I wybaczam ci, że nie chcesz do tego wracać, bo przecież byś choć raz do mnie napisał. Nie zmuszam cię. Nie pisz. Nie chcę. A może i mnie przyjdzie łatwiej skończyć z tym pisaniem do ciebie. Powiedz tylko, czy kochałeś mnie tak, jak ja kochałam ciebie. Zresztą skąd możesz wiedzieć, jak cię kochałam i nadal kocham. Niemożliwe, żebyś wiedział nie zna się drugiego człowieka, każdy zna jedynie samego siebie, jeśli chce znać. Powiem ci tylko, że świat nie istniał dla mnie poza tobą, chociaż to niewiele mówi. Kochałam cię oczami, myślami, każdą tkanką swojego ciała, każdym drgnieniem serca, kochałam cię w snach i na jawie. Kochała cię jakby na przekór mojemu życiu. I kocham. Czasem wydaje mi się, że śmierć jest już poza mną, a ja cię kocham dalej. Uznasz, że to szaleństwo? Ale nie lituj się nade mną. Nie potrzebuję twojej litości. I tak cię będę kochać. Dla siebie cię będę kochać, gdybyś nawet nie istniał. Wiem, że miłość nie była dla ciebie tym, czym dla mnie. Miłość to lęk, kruchość i ból, więc nie zmuszaj się do takich samych wyobrażeń, Wiem również, że miłość z miłością nigdy się nie równoważą, nie stapiają się z sobą. Pozostają uczuciami, które się wzajemnie darzą, lecz nie po tyle samo. Kończę ten list, bo zbiera mi się na płacz. A nie chcę… Wybacz. Twoja na zawsze – Maria.”
— Myśliwski - Ostatnie rozdanie
Reposted fromblackismycolour blackismycolour
bloodybeast
9691 ebd6 500
Reposted byzamknioczy zamknioczy
bloodybeast
nie odchodź

zabierzesz co najwyżej ciało
ale przecież Reszta
i tak
zostanie ze mną

I
nazostawiałaś siebie
Nieobecna
wszędzie tam gdzie cię nie ma
jest mi ciebie za dużo

II
uwierz mi
Nieobecna
że
musiałem odejść
musiałem odejść
po to
by przekonać się że byłaś
najmądrzejsza
najpiękniejsza
najpotrzebniejsza
wybacz
ale gdybym nie odszedł
nigdy bym o tym nie wiedział

III
Nieobecna
odezwij się czasem
ciekawy jestem
gdzie i z kim teraz
umierasz

— Borszewicz
Reposted byzapomnianezamknioczyqazwsxedcrfvtgbhavingdreamskamykowatayoursway
bloodybeast
Czasem tak mnie to wszystko męczy, że nawet nie mam siły źle się czuć.   
— Charles Bukowski
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl